Dlaczego wracasz do tych samych relacji. To nie pech, to schemat

25.08.2026 | Joanna Szulc

Znam ten moment. Poznajesz kogoś nowego i przez pierwsze tygodnie jest inaczej. Inny zawód, inny sposób mówienia, inne poczucie humoru. Mówisz sobie, że tym razem to naprawdę ktoś inny, i chcesz w to wierzyć, bo poprzednim razem było tak trudno, że nie chcesz nawet o tym myśleć. A potem, po kilku tygodniach albo miesiącach, łapiesz się na tym samym uczuciu co zawsze. Znowu czekasz. Znowu tłumaczysz sobie jego zachowanie. Znowu jesteś tą, która się dostosowuje, dopytuje, dba o kontakt, żeby nie zgasł.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kobiety mówią mi wtedy: mam pecha do mężczyzn. Rozumiem, dlaczego tak to nazywają, ale to nieprawda. Pech jest przypadkowy. To, co się dzieje w Twoich relacjach, przypadkowe nie jest.

Zmienia się twarz, nie zmienia się historia.

Powtarzalność w relacjach nie bierze się z tego, że wszyscy mężczyźni są tacy sami, ani z tego, że coś z Tobą nie tak. Bierze się z tego, że każda z nas nosi w sobie pewien wewnętrzny wzorzec bliskości, który powstał bardzo dawno temu i który działa poza świadomością. Ten wzorzec podpowiada Ci, co jest bliskością, a co nią nie jest. Podpowiada, ile wolno Ci prosić, ile musisz dać, żeby zasłużyć na uwagę, i jak bardzo trzeba się starać, żeby ktoś został. Kiedy poznajesz kogoś nowego, to nie rozum wybiera. Wybiera ten wzorzec, i on wybiera to, co zna.

Właśnie dlatego mężczyzna, przy którym od razu czujesz się swobodnie, spokojnie, bez napięcia, bywa dla Ciebie mało interesujący. Nie ma iskry, mówisz. A ten, przy którym serce bije szybciej, telefon leży zawsze blisko i cały dzień sprawdzasz, czy on napisał, wydaje się tym właściwym. To, co nazywamy chemią, bardzo często jest po prostu rozpoznaniem znajomego napięcia. Twój układ nerwowy nie ocenia, czy dana relacja będzie dla Ciebie dobra. On rozpoznaje, czy ta sytuacja jest mu znana, i to znane bierze za bliskość.

Widzę to w rozmowach z kobietami niemal codziennie. Jedna opowiada, że kontakt jest świetny, iskrzy non stop, śmieją się bez przerwy, tylko on nigdy nie proponuje spotkania. Druga mówi, że spotykają się od pół roku i za każdym razem to ona jedzie do niego. Trzecia wspiera mężczyznę finansowo, załatwia jego sprawy, a on przy ludziach jej nie zauważa i flirtuje z innymi, a gdy są sami, znów jest blisko. Każda z nich opowiada zupełnie inną historię, i każda opowiada dokładnie tę samą.

Wspólne jest to, że w każdej z tych relacji kobieta zajmuje się nim, a nie sobą, i że wkłada w kontakt więcej niż on, a potem uznaje to za miłość. Wspólne jest też to, co czuje: rozbicie, którego nie umie sobie wytłumaczyć. Nie chodzi o to, że wmawia sobie, że jest dobrze. Ona nie czuje, że jest dobrze. Ona po prostu nie wie, o co chodzi, bo przecież się starała.

Najtrudniejsza część jest taka, że schemat nie kończy się razem ze związkiem. Możesz odejść, przepłakać swoje, odbudować życie, poznać kogoś nowego i po kilku miesiącach zorientować się, że stoisz w tym samym miejscu, tylko dekoracje są inne. Odejście z relacji nie jest tym samym co wyjście ze schematu. Można zmienić mężczyznę i nie zmienić niczego.

I tu jest dobra wiadomość, choć na pierwszy rzut oka nie brzmi jak dobra. Skoro to nie pech, tylko wzorzec, to znaczy, że da się z tym coś zrobić. Pecha nie zmienisz. Schemat możesz rozpoznać, nazwać i zbudować sobie inną strategię. Nie od razu i nie samą siłą woli, ponieważ ten wzorzec siedzi znacznie głębiej niż postanowienia. Ale możesz.

Pierwszy krok jest prostszy, niż myślisz, i wcale nie polega na analizowaniu mężczyzn. Polega na przyjrzeniu się sobie w relacji. Weź trzy ostatnie ważne dla Ciebie związki, także te, które trwały krótko, i zamiast opisywać, jaki był on, opisz, jaka byłaś Ty. Czego się bałaś. Na co czekałaś. Czego nie powiedziałaś na głos, żeby go nie stracić. W którym momencie zaczęłaś się dostosowywać. Jeśli w tych trzech historiach zobaczysz te same zdania, masz przed sobą swój schemat.

To nie jest przyjemny widok. Wiem, bo sama przez to przechodziłam i pamiętam, jak bardzo nie chciałam tego zobaczyć. Ale to jest jedyny widok, z którego da się ruszyć dalej. Dopóki wierzysz, że to kwestia pecha, jesteś zdana na los. Kiedy zobaczysz schemat, znowu masz wybór.

Jeżeli czytasz to i rozpoznajesz siebie, napisz do mnie. Czasami wystarczy jedna rozmowa, żeby zobaczyć wzór, którego samej nie widać.

Cieszę się, że tu jesteś.

Joanna Szulc

Coach Relacji
www.joannaszulc.pl

Kolejny tekst z drogi do siebie

Raz w tygodniu piszę o tym, o czym trudno rozmawiać: o relacjach, które wyczerpują, o schematach, które wybierają za nas, i o tym, jak wrócić do czucia. Bez recept i bez pouczania.

Kolejny tekst z drogi
do siebie

Raz w tygodniu piszę o tym, o czym trudno rozmawiać: o relacjach, które wyczerpują, o schematach, które wybierają za nas, i o tym, jak wrócić do czucia. Bez recept i bez pouczania.